Imię:Tiburón czyli rekin ,dla przyjaciół po prostu Tibu
Płeć: Samiec
Wiek: 3lata
Typ hybrydy: Z grubsza wygląda to tak ,że Tibu przypomina skrzyżowanie parapetu
salamandry i zdechłej makreli.Uznajmy jednak że jest hybrydą wilka i
rekina (choć właściwie nie wiadomo co się tam jeszcze wkradło).Wilko-rekin taaak to brzmi o wiele bardziej dumnie niż zdechła
makrela na parapetówie u salamandry.
Co daje ci bycie hybrydą?: Oprócz tego że Tibu wygląda jak stara skarpeta?
-może oddychać pod woda ,świetnie pływa i nurkuje (ale na ratownika nadaje się średnio bo mógłby przypadkiem takiego przy-topionego wilka z jedzonkiem pomylić)
-Odrastają mu wybite (bądź w inny sposób utracone) zęby
-Co ciekawe jest w stanie nieznacznie manipulować swoim wyglądem np.zmieniać kolor sierści
Z powodzeniem może zastępować papier ścierny...no dobra przesadzam, oprócz wyżej wymienionych Tiburón ma też kilka typowo rekinich zdolności .
Partner: szuka
Rodzina: Emmm nie dziękuje?
Charakter: Tibu nie szuka kłopotów, zazwyczaj to one znajdują jego ( zazwyczaj kończy się to tak że odrastające zęby bardzo się przydają).Podchodzi do siebie z dystansem.Tibu ma niezwykłe poczucie humoru ,potrafi żartować ze wszystkiego (i wszystkich) w każdej ,nawet poważnej sytuacji.Często doprowadza tym wszystkich do szału.Do tego jest naprawdę b a r d z o irytujący ,często drażni się nawet z przypadkowymi osobami.Jeśli jesteś smutny i ogólnie kiepski dzień możesz liczyć że Rekinek poprawi ci nastrój.W ciągu kilku godzin zostanie twoim ,,starym kumplem''.Tibu sam przyznaje ,że to poczucie humoru jest tylko przykrywką dla bólu jaki musi znosić.Mało przejmuje się wyglądem, może dlatego ,że uważa że już brzydszy byś nie może. Nie ma szczęścia do samic (ani do samców jakby to kogoś interesowało). Jest inteligentny, ale bywa tępy albo celowo na takiego pozuje.Dla przyjaciół zrobi dosłownie wszystko.
Dodatkowy opis: Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie pokracznego ,zupełnie jakby był
zbudowany z wielu niepasujących do siebie części ,uroku bynajmniej nie
dodają mu szeroka klatka piersiowa i wystające żebra Tibu jest dość wysoki (o ile można to tak określić) a przy tym chudy ma długie łapy i nieproporcjonalnie duże nieporośnięte futrem czteropalczaste stopy (które dziwnym trafem przypominają odnóża salamandry).Jak już wcześniej wspomniano z wyglądu przypomina nieco makrele ,jego ciało jest wydłużone i jakby spłaszczone a masywny ogon zakończony pionową płetwą, do tej ryby dodatkowo upodabnia go ubarwienie :na pysku ,grzbiecie i łapach szarozielone lub nawet czarne a na brzuchu ,ogonie szyi i stopach złoto-brązowe.Cechą niewątpliwie rekinią jest spłaszczony pysk płetwa grzbietowa i dwa rzędy ostrych jak żyletki zębów.Tak ma skrzela, (zwykle przez pierwsze minuty rozmowy rozmówcy nie mogą przestać się na nie gapić) na lądzie nie na wiele się przydają, falują kiedy oddycha i są bardzo delikatne prędzej skrzywdzisz go wkładając tam patyk niźli okładając kijem przez dwie godziny bo skórę ma bardzo twardą ,podobną raczej do papieru ściernego.Brak urody nie jest jedynym problemem z powodu takiego niefortunnego połączenia gatunków Tibu niemal bez przerwy odczuwa ból ocierających się o siebie kości bądź pozrastanych mięśni,nie może także opuścić ogona gdyż jest on sztywny.Mimo wad i ograniczeń jest całkiem sprawnym łowcą znacznie szybszy i silniejszy niż zwykłe wilki.Pysk ma nawet przyjemny i sympatyczny przynajmniej dopóki się nie uśmiechnie (a uśmiech ma szatański) między uszami zaczyna się grzywa z dłuższego futra sięgająca do łopatek ładnym dodatkowo szpeci go szeroka blizna na gardle.No cóż ładnym go nie nazwiesz choćbyś był pół ślepy i głupi
Zainteresowania: Wprost uwielbia łamać zasady pokonywać swoje ograniczenia i wspinać się coraz wyżej.Oczywiście najbardziej lubi pływać w wodzie czuje się jak w domu nic go nie boli i każdy ruch przychodzi mu z łatwością.Przyjemność sprawia mu również polowanie i walka.Lubi rozmawiać na ciekawe tematy i przyglądać się otaczającym go istotom.Mało kto o tym wie ale Tibu lubi śpiewać (i nawet dobrze mu to wychodzi)
Stanowisko: Wojownik
Zawody: (tu nic nie piszesz)
Historia:
Nick na howrse:agora
Link do zdjęcia:http://th02.deviantart.net/fs71/PRE/i/2013/232/1/7/is_the_end_near__by_aicohoi-d6j2aah.png
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Bezkresna odchłąń.
Wtuliłam się bardziej w ciepłą kołdrę, nasuwając sobie ją na samą głowę. Już miałam zapaść się w bezkresną otchłań lenistwa kiedy, na moje żebra skoczył, kot. Moja kocica zaczęła po mnie deptać i miauczeć.
-No już wstaję- powiedziałam z pod kołdry ciut zdenerwowana.
Ubrałam się umyłam zęby pościeliłam łóżko i nakarmiłam kota. Rzuciłam się bezwładnie z fotel, po czym podczołgałam się by w końcu odpalić komputer. Miałam kilaka opków do napisania, ale to było już rutyną. Spojrzałam w kalendarz wiszący na ścianie. Mama wraca dopiero za miesiąc....
Na ekranie wyświetliło mi się powitanie, takie jak zawszę. ,, Witaj Moonlight!'' Potem trzy kropki a dalej:
,, Tęskniłaś? Ja Bardzo. Co dziś robisz? Może w końcu dokończysz książkę? A może zamówisz następną katanę przez internet? Trzeba żyć chwilą a jak tam... nie ważne! Nie mogę się doczekać''
Po tym komunikacie, powinien pokazać się panel sterowania ale zamiast tego pojawił się następny komunikat, który brzmiał: ,,Co z świr piszę przywitanie? I to jeszcze od kompa?'' Zmartwiło mnie to trochę, nie pamiętam bym pisała coś takiego. Po komunikacie, ekran zgasł i ukazał się obraz na którym była przedstawiona dziewczynka z Anime trzymająca odcięta głowę chłopca, który płakał krwią. Poznałam ten obraz, sama go narysowałam w kilku programach komputerowych. Potem komputer się włączył, ale zaczął wariować, spokojny błękit zamienił się w szkarłat, co chwila się zacinał. Po pół godziny wszystko wróciło do normy, przynajmniej przez jakieś pięć minut. Nagle ekran zgasł, a potem się włączył i mignął mi obraz tej samej dziewczyny, i działo się tak co sekundę, obraz, ciemność, obraz ciemność, obraz ciemność. Aż w końcu zatrzymało się na obrazie. Straciłam przytomność, zawirowało mi w Głowie. Zrobiło mi się nie dobrze.
Gdy otworzyłam oczy, ujrzałam, że jestem w jakiejś otchłani, wokół mnie było ciemno. Na przeciwko mnie, był jasny prostokąt. Zaraz... to nie możliwe... Utkwiłam, w moim monitorze, takto kto jest po drugiej stronie? Podbiegłam do szkła i ujrzałam, płomienie. I ją. Tą bezimienną dziewczynę. Też stała w płomieniach. Zauważyłam ciało mojej kocicy... łzy napłynęły mi do oczu. Byłam wściekła. Niestety strach szybko stłumił wściekłość. Płomienie wdarły się do monitora i zaczęły go topić. A ja zaczęłam się rozpadać na kilka set kawałeczków, kwadratów... pikseli. Zdarzyło się to tuż po tym gdy zobaczyłam że serce komputera się pali. Upadłam na kolana, byłam bezsilna. Traciłam już dech gdy...
Obudziłam się cała spocona. To był tylko sen. Wstałam owiele za szybko i poszłam szukać Toficzki mojej kotki. Jak zawsze drzemała sobie na szafie westchnęłam z ulgą....
Od tamtego czasu, nie włączam komputera tak często, ale stało się po tym śnie coś dziwnego.... mój obraz znikł.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
-No już wstaję- powiedziałam z pod kołdry ciut zdenerwowana.
Ubrałam się umyłam zęby pościeliłam łóżko i nakarmiłam kota. Rzuciłam się bezwładnie z fotel, po czym podczołgałam się by w końcu odpalić komputer. Miałam kilaka opków do napisania, ale to było już rutyną. Spojrzałam w kalendarz wiszący na ścianie. Mama wraca dopiero za miesiąc....
Na ekranie wyświetliło mi się powitanie, takie jak zawszę. ,, Witaj Moonlight!'' Potem trzy kropki a dalej:
,, Tęskniłaś? Ja Bardzo. Co dziś robisz? Może w końcu dokończysz książkę? A może zamówisz następną katanę przez internet? Trzeba żyć chwilą a jak tam... nie ważne! Nie mogę się doczekać''
Po tym komunikacie, powinien pokazać się panel sterowania ale zamiast tego pojawił się następny komunikat, który brzmiał: ,,Co z świr piszę przywitanie? I to jeszcze od kompa?'' Zmartwiło mnie to trochę, nie pamiętam bym pisała coś takiego. Po komunikacie, ekran zgasł i ukazał się obraz na którym była przedstawiona dziewczynka z Anime trzymająca odcięta głowę chłopca, który płakał krwią. Poznałam ten obraz, sama go narysowałam w kilku programach komputerowych. Potem komputer się włączył, ale zaczął wariować, spokojny błękit zamienił się w szkarłat, co chwila się zacinał. Po pół godziny wszystko wróciło do normy, przynajmniej przez jakieś pięć minut. Nagle ekran zgasł, a potem się włączył i mignął mi obraz tej samej dziewczyny, i działo się tak co sekundę, obraz, ciemność, obraz ciemność, obraz ciemność. Aż w końcu zatrzymało się na obrazie. Straciłam przytomność, zawirowało mi w Głowie. Zrobiło mi się nie dobrze.
Gdy otworzyłam oczy, ujrzałam, że jestem w jakiejś otchłani, wokół mnie było ciemno. Na przeciwko mnie, był jasny prostokąt. Zaraz... to nie możliwe... Utkwiłam, w moim monitorze, takto kto jest po drugiej stronie? Podbiegłam do szkła i ujrzałam, płomienie. I ją. Tą bezimienną dziewczynę. Też stała w płomieniach. Zauważyłam ciało mojej kocicy... łzy napłynęły mi do oczu. Byłam wściekła. Niestety strach szybko stłumił wściekłość. Płomienie wdarły się do monitora i zaczęły go topić. A ja zaczęłam się rozpadać na kilka set kawałeczków, kwadratów... pikseli. Zdarzyło się to tuż po tym gdy zobaczyłam że serce komputera się pali. Upadłam na kolana, byłam bezsilna. Traciłam już dech gdy...
Obudziłam się cała spocona. To był tylko sen. Wstałam owiele za szybko i poszłam szukać Toficzki mojej kotki. Jak zawsze drzemała sobie na szafie westchnęłam z ulgą....
Od tamtego czasu, nie włączam komputera tak często, ale stało się po tym śnie coś dziwnego.... mój obraz znikł.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)