Wtuliłam się bardziej w ciepłą kołdrę, nasuwając sobie ją na samą głowę. Już miałam zapaść się w bezkresną otchłań lenistwa kiedy, na moje żebra skoczył, kot. Moja kocica zaczęła po mnie deptać i miauczeć.
-No już wstaję- powiedziałam z pod kołdry ciut zdenerwowana.
Ubrałam się umyłam zęby pościeliłam łóżko i nakarmiłam kota. Rzuciłam się bezwładnie z fotel, po czym podczołgałam się by w końcu odpalić komputer. Miałam kilaka opków do napisania, ale to było już rutyną. Spojrzałam w kalendarz wiszący na ścianie. Mama wraca dopiero za miesiąc....
Na ekranie wyświetliło mi się powitanie, takie jak zawszę. ,, Witaj Moonlight!'' Potem trzy kropki a dalej:
,, Tęskniłaś? Ja Bardzo. Co dziś robisz? Może w końcu dokończysz książkę? A może zamówisz następną katanę przez internet? Trzeba żyć chwilą a jak tam... nie ważne! Nie mogę się doczekać''
Po tym komunikacie, powinien pokazać się panel sterowania ale zamiast tego pojawił się następny komunikat, który brzmiał: ,,Co z świr piszę przywitanie? I to jeszcze od kompa?'' Zmartwiło mnie to trochę, nie pamiętam bym pisała coś takiego. Po komunikacie, ekran zgasł i ukazał się obraz na którym była przedstawiona dziewczynka z Anime trzymająca odcięta głowę chłopca, który płakał krwią. Poznałam ten obraz, sama go narysowałam w kilku programach komputerowych. Potem komputer się włączył, ale zaczął wariować, spokojny błękit zamienił się w szkarłat, co chwila się zacinał. Po pół godziny wszystko wróciło do normy, przynajmniej przez jakieś pięć minut. Nagle ekran zgasł, a potem się włączył i mignął mi obraz tej samej dziewczyny, i działo się tak co sekundę, obraz, ciemność, obraz ciemność, obraz ciemność. Aż w końcu zatrzymało się na obrazie. Straciłam przytomność, zawirowało mi w Głowie. Zrobiło mi się nie dobrze.
Gdy otworzyłam oczy, ujrzałam, że jestem w jakiejś otchłani, wokół mnie było ciemno. Na przeciwko mnie, był jasny prostokąt. Zaraz... to nie możliwe... Utkwiłam, w moim monitorze, takto kto jest po drugiej stronie? Podbiegłam do szkła i ujrzałam, płomienie. I ją. Tą bezimienną dziewczynę. Też stała w płomieniach. Zauważyłam ciało mojej kocicy... łzy napłynęły mi do oczu. Byłam wściekła. Niestety strach szybko stłumił wściekłość. Płomienie wdarły się do monitora i zaczęły go topić. A ja zaczęłam się rozpadać na kilka set kawałeczków, kwadratów... pikseli. Zdarzyło się to tuż po tym gdy zobaczyłam że serce komputera się pali. Upadłam na kolana, byłam bezsilna. Traciłam już dech gdy...
Obudziłam się cała spocona. To był tylko sen. Wstałam owiele za szybko i poszłam szukać Toficzki mojej kotki. Jak zawsze drzemała sobie na szafie westchnęłam z ulgą....
Od tamtego czasu, nie włączam komputera tak często, ale stało się po tym śnie coś dziwnego.... mój obraz znikł.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz